Targi górnictwa przyszłości • Nowy rozdział dla sektora wydobywczego

09-11 września 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe

Zarejestruj się

  • Użytkownicy pelletu w Polsce stoją przed dużym wyzwaniem – paliwa zaczyna brakować, by móc spokojnie zrobić zapasy na zimę.
  • Te worki, które zostały kosztują majątek – ceny dochodzą do 2500 zł za tonę.
  • Eksperci przestrzegają przed kupowaniem tańszych zamienników.

Pułapka dla setek tysięcy gospodarstw domowych

Niejako w pułapce są ci, którzy pod wpływem programu “Czyste Powietrze” – a jest to grubo ponad 200 tys. gospodarstw domowych – zdecydowali się wymienić źródło ciepła w swoich domach na kotły pelletowe. Na dziś łącznie w Polsce funkcjonuje nawet ok. 450 tys. takich kotłów.

Wielu użytkowników pelletu po tegorocznej, srogiej zimie, która spowodowała skokowy wzrost cen paliwa, czekało aż dostępność paliwa wzrośnie, a ceny spadną. Niestety, do takiej sytuacji nie doszło, co napędziło klientów do dokonywania zakupów z myślą, że i tak taniej nie będzie, a ogrzewanie na zimę trzeba mieć.

Lokalny portal nto.pl donosi, że oznaki problemów z dostępnością pelletu widać już w województwie opolskim. W większych składach pelletu już trzeba czekać na transportu, a w mniejszych punktach zapasy są praktycznie na ukończeniu. Co więcej, nie widać perspektyw na poprawę sytuacji – sprzedawcy rozkładają ręce.

A co z cenami? Te są horrendalnie wysokie – za tonę certyfikowanego pelletu trzeba zapłacić najczęściej od ok. 2200 do nawet 2500 zł. To więcej nawet o ponad 1000 zł w porównaniu z zeszłym rokiem. 

– Magazyny, które o tej porze roku zwykle były pełne, dziś są niemal puste – mówi Łukasz Horbacz. – Nie jesteśmy w stanie ich zapełnić. Z jednej strony mamy wzmożony popyt, z drugiej niewystarczającą poda. Produkcja sprzedaje się praktycznie na bieżąco – mówi nto.pl Łukasz Horbacz, dystrybutor pelletu i członek Polskiej Rady Pelletu.

Czytaj więcej

Tańsze alternatywy niekoniecznie lepsze

Problemy na rynku pelletu drzewnego wzbudzają zainteresowanie klientów tańszymi alternatywami – pelletu ze słonecznika czy agropelletu ze słomy. W ich przypadkach ceny wahają się między 800 a 1600 zł za tonę. Wydaje się więc, że jest to rozsądna opcja na przeczekanie kryzysu.

Eksperci jednak ostrzegają – zamienniki pelletu drzewnego mają inna kaloryczność co wymaga od użytkowników kotłów pelletowych innych ustawień sterowników. Pozostawiają także więcej popiołu powodując powstawanie spieków blokujących palnik, a zawarte w nich związki chemiczne mogą przyspieszać korozję wymienników ciepła. Może to też oznaczać utratę gwarancji producenta.  

Ministerstwo Energii deklaruje monitoruje sytuację na rynku pelletu, by sprawdzić, czy wzrost cen tego paliwa nie wynika z pozarynkowych czynników – np. zmowy cenowej.

Dochodzi do sytuacji, w których po pellet, Polacy z woj. opolskiego udają się do Czech – tam ceny dochodzą do 2000 zł.