Przez wielu stawiane na jednej (nieco zakurzonej) półce “nudnych hobby” wraz z szachami, czy szydełkowaniem. Kojarzone raczej z zabawami dzieci, niż pełnoprawnym ciekawym spędzaniem “dorosłego” czasu po pracy. Chciałoby się zapytać: “Kto dziś układa puzzle?”, ale to nie będzie pytanie retoryczne. Bo, jak się okazuje, to hobby właśnie przeżywa swój renesans. W przestrzeni mediów społecznościowych jest całe imperium układaczy puzzli, którzy mogą pochwalić się nie tylko dedykowanymi gadżetami, całymi albumami i oprawionymi w ramy dziełami sztuki wprost spod ich palców, ale także ogromną rzeszą fanów i obserwatorów. #puzzlelovers to Zetki, Millenialsi i Boomerzy.
Najczęściej układane są “tysięczniaki”, czyli puzzle składające się z tysiąca elementów. Ale żądni wyzwań układacze wstawiają coraz więcej filmików w tzw. “time lapse” rozpracowujących 5-, 9-, a nawet 40-tysięcznych układanek. Martwa natura, piękne widoki, najsłynniejsze obrazy i chyba najbardziej ukochane: postaci z bajek, najczęściej Disneya. Filmiki hobbystów oglądają nawet ludzie, którzy ostatni raz mieli styczność z puzzlami, gdy byli w przedszkolu. Proces jest niezwykle wciągający, wieloodcinkowe “seriale” – rolki z postępów układania, dzielenie się wątpliwościami, gdy puzzel pasuje tak samo dobrze w dwóch miejscach, opisy ulubionego sposobu zaczynania: jedni grupują puzzle kolorystycznie, inni zaczynają od ramki. Obserwatorzy są pod wrażeniem i, jak sami przyznają, trudno im oderwać się od oglądania procesu tworzenia obrazka. To forma ukojenia systemu nerwowego, odpoczynku dla mózgu, który z natury kocha czynność dopasowywania do siebie elementów, a także tworzący się porządek: ze stosu maleńkich kawałków tworzy się spójna całość.
Karen, która na swoim koncie poświęconym układaniu puzzli zgromadziła niemal 220 tys. obserwujących, w jednym z filmików pokazuje od czego zaczyna, gdy w jej ręce trafia pudło z 9 tys. puzzli. Rozkłada stół, z szafy wyciąga ogromny kartonowy podkład. Wysypuje na niego dwie paczki po 4,5 tys. elementów każda. Układanie rozpocznie się w kolejnym filmiku. Gdy skończy, uzyska ogromny obraz przedstawiający kultowe postaci z bajek Disneya – każda w złotej ramce.
Jeśli 9 tys. elementów wydaje się być wyzwaniem, dla zaprawionych układaczy to jedynie rozgrzewka. Absolutnym hitem są bowiem puzzle z Pokemonami, zawierające 40 tys. elementów. Samo pudło, w których się znajdują jest tak ogromne, że z powodzeniem można by w nim zmieścić dwie mikrofale. Lub jeden telewizor.
Sporą popularnością, także wśród Polaków parających się dopasowywaniem do siebie puzzli, cieszą się układanki z serii Wasgij (od tyłu Jigsaw – czyli układanka). Zadanie jest o tyle trudniejsze od standardowych puzzli, że obrazek na opakowaniu nie przedstawia wcale tego, co będzie się faktycznie układać. Właściwe puzzle to punkt widzenia bohatera z obrazka głównego lub coś, co wydarzy się za chwilę w odniesieniu do sceny z pudełka. Wynik zawsze jest zaskoczeniem dla układającego. Ale i satysfakcja proporcjonalnie większa, gdy bez zerkania na wzór uda się ułożyć cały obrazek.
Samo układanie jednak to nie wszystko. Wokół tego hobby stworzył się cały katalog przyborów, o których prawdopodobnie większość ludzi nawet nie wie. Można kupić specjalne pochylone stoły do układania puzzli z odpowiednim pokryciem, na którym puzzle się nie ślizgają, lampy bezcieniowe podobne do tych, których używają chirurdzy podczas wykonywania operacji, a także specjalne albumy i systemu do sklejania gotowych obrazków. Dzięki temu wszystkie ułożone dzieła przechowywane są w ogromnym katalogu. A ci, którzy chcą bardziej wyeksponować godziny/dni/tygodnie skupionej i wytężonej pracy nad puzzlami, mogą kupić specjalnie przygotowywane ramy odpowiadające różnym rozmiarom układanek.
Układają młodsi, starsi, mamy maluchów, które zarywają nawet nocki, a zainteresowanie puzzlami nie maleje, co można wywnioskować po oszałamiających liczbach wyświetleń i polubień filmików o tej tematyce. Jeśli więc uważacie układanie puzzli za nudne i przestarzałe, warto odświeżyć wiedzę. A jeśli na strychu czy w piwnicy zalegają wam odłożone na “wieczne nigdy” puzzle, może czas dać im szansę? Naukowcy wymieniają zalety wynikające z zaangażowania się w układanki: poprawa zdolności wzrokowo-przestrzennych i lepsze funkcjonowanie poznawcze w starszym wieku. Poza tym układanie puzzli angażuje kilka procesów poznawczych jednocześnie – od koncentracji i pamięci roboczej po percepcję wzrokową i myślenie przestrzenne. Do tego daje coś, czego często brakuje w codziennym korzystaniu z telefonu: wyraźny początek, koniec i namacalny efekt wykonanej pracy. Nic dziwnego, że dla wielu osób puzzle stają się nie tylko rozrywką, ale też sposobem na oderwanie się od ekranów. A także od pracy.

Leave a Reply