Najpierw był przypadek “Izaka”, którego konto Steam zostało przejęte – szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że haker najprawdopodobniej chciał jedynie zwrócić uwagę na to, jak łatwo przejąć czyjeś konto tylko dlatego, że support Steama zbyt lekko podchodzi do próby takiego przejęcia i zresetowania hasła. Potem była historia “RetroTaty”, który był o włos od nieodwracalnej utraty całej swojej biblioteki gier na Xboxa i uniknął tego najpewniej dzięki temu, że jego sytuacją zainteresowało się wiele mediów i po prostu zrobiło się wokół niej głośno. W międzyczasie było jeszcze kilka zagranicznych przypadków, dotyczących zarówno kont Xbox, jak i PlayStation, których właściciele niestety nie zawsze mieli tyle szczęścia.
Wszystko to pokazuje, jak złym na dłuższą metę rozwiązaniem są cyfrowe wersje gier i wirtualne biblioteki, nad którymi nie mamy praktycznie żadnej kontroli. Co jednak w sytuacji, gdy za luki w bibliotece odpowiada sam gracz, a usunięcie gier jest skutkiem chwilowego impulsu, wynikającego z kryzysu psychicznego? Okazuje się, że w takiej sytuacji przynajmniej Steam potrafi się zachować naprawdę prokliencko.
Historia przypadku, o którym mowa poniżej, zaczęła się co prawda już rok temu, ale teraz wypłynęła znowu w serwisie X, a wpis podsumowujący ją zebrał ponad 120 tys. polubień. Pierwsza wzmianka pochodzi z końcówki 2025 roku i dotyczy użytkownika Reddita, który skasował dużą część swojej biblioteki Steam, gdy przechodził kryzys psychiczny. Jak wynika z jego wyjaśnień, w okresach depresji obwiniał o swój stan niektóre “przedmioty” ze swojego otoczenia i pozbywał się ich – dotyczy to między innymi gier. Funkcja “całkowitego usunięcia” gry z biblioteki nie przywraca środków pieniężnych. Można odzyskać pojedyncze gry, ale przywrócenie tak dużej biblioteki wymaga już działania ze strony wsparcia technicznego.
Gdy więc bohater tej historii poczuł się w końcu na tyle dobrze, by móc spróbować odzyskać przynajmniej niektóre z gier, skontaktował się z pomocą techniczną Steama z pytaniem, czy da się to zrobić, albo czy chociaż mógłby dostać ich listę, by mieć rozeznanie, co ewentualnie powinien kupić kolejny raz.
Odpowiedź Steama pojawiła się w ciągu jednego dnia. Nie była to jednak lista utraconych gier, a… całkowicie przywrócona biblioteka plus propozycja dostarczenia listy, gdyby czegoś miało brakować. Gracz podzielił się tym zaskakującym doświadczeniem na Reddicie, w wątku zatytułowanym “Chyba nigdy nie trafiłem na firmę tak miłą jak Steam… Dziękuję”. Wątek szybko został wypełniony komentarzami graczy, którzy mieli ze Steamem podobne doświadczenia.

Leave a Reply