Starship w zeszłym tygodniu ponownie poleciał w kosmos. Była to już 13. próba lotu wielkiej rakiety SpaceX, która była bardzo udana. Co prawda nie wszystko poszło, jak należy, ale misja okazała się dużym sukcesem. Tymczasem drugi stopień konstrukcji od kilku dni dryfuje na oceanie.
Starship w trakcie 13. lotu dokonał najmiększego lądowania na wodzie w całej historii testów. Drugi stopień uruchomił silniki i to pozwoliło mu na delikatne zetknięcie się z powierzchnią Oceanu Indyjskiego. Następnie przewrócił się na bok, ale cała konstrukcja nie poszła na dno i dryfuje.
Co ciekawe, jest tak być może nawet do teraz. SpaceX udostępniło we wtorek post ze zdjęciem Starshipa, który ciągle dryfował na Oceanie Indyjskim. Mimo faktu, że od lądowania upłynęło już ponad pięć dni. Dlaczego elementu rakiety nie wyłowiono?
Z informacji przekazanych przez SpaceX we wspomnianym poście wynika, że zespół ds. odzyskiwania we wtorek ciągle kontynuował zbieranie obrazów statku. Zapewne z myślą o tworzonej dokumentacji z ostatniego lotu.
Oczywiście element nie pozostanie wiecznie w wodzie i z pewnością zostanie z niej wyłowiony. Następnie przetransportowany w odpowiednie miejsce. Pamiętajmy, że jest to spory kolos. Drugi stopień Starshipa ma około 50 metrów wysokości.
Ostatni lot rakiety Starship zakończył się ogromnym sukcesem, choć pojawiły się pewne problemy związane z boosterem Super Heavy oraz jego silnikami. Mimo to misja przebiegła bardzo pozytywnie.
SpaceX po raz pierwszy wykorzystało ładownię drugiego stopnia rakiety do rozmieszczenia ładunku na orbicie. Było to 20 satelitów Starlink 3. generacji, które są duże. Cała operacja miała charakter testu.
Wspomniane satelity Starlink V3 znalazły się na tej samej orbicie, co Starship i część z nich miało specjalne kamery. Te pozwoliły na monitorowanie statku. W międzyczasie próbowano także nawiązać połączenia z istniejącą konstelacją. Potem wszystkie jednostki zniszczono w atmosferze.

Leave a Reply